Promuję siebie? Zdania są podzielone

Jako uzupełnienie do materiału wideo dodam tylko, że aby promować siebie, to musiałbym na przykład wysyłać linki do mojej strony albo wysyłać komuś jakieś moje materiały a ja przecież tego nie robię. A jeśli jest adres internetowy mojej strony to tylko dlatego, że w pewnym sensie musi być bo dla przykładu gdyby porównać inne strony internetowe, to w swoich filmach czy też innych materiałach jest albo ich adres strony internetowej albo logo. Tak jak już kiedyś o tym mówiłem… w materiałach filmowych… cokolwiek się nie zmieści, to różny będzie odbiór tego. Dla przykładu jeśli zamieścisz jakieś swoje zwierzątko i jakieś swoje wspomnienie albo aktualne wydarzenie albo umieścisz kogoś albo coś narysujesz albo dasz jakieś ogłoszenie, to prawie zawsze komuś się to nie będzie podobało i zawsze będzie miał na to jakiś komentarz. Pamiętajcie, że błędów nie robi tylko ten kto nic nie robi. A ja coś robię, bo w tej chwili mam na to jakiś pomysł oraz chęć i nie zabiera mi to dużo czasu i nie komentuję tego jakie ktoś ma hobby czy lubi grać w karty czy lubi podróżować czy lubi oglądać filmy czy lubi zjeść wymyślne potrawy czy jeździć na rowerze… Róbcie to, a ja nie powiem Wam, że coś promujecie a nawet jeśli, to co z tego? Czy jestem Waszym panem? Czy jestem Waszym sędzią?

Ps. Zastanawiałem się nad tym, czy miało sens to swojego rodzaju wytłumaczenie się… przecież wcale nie muszę tego robić, bo jestem tylko pyłkiem i nie jestem kimś, kto ma dużą oglądalność albo popularność.

Być może ktoś chce mi też zarzucić, że udzielam się tu i ówdzie, ale nic na to nie poradzę, że moje zainteresowania są widoczne. Przecież nie będę obłudnikiem i się z tym krył, bo można dla przykładu zbierać znaczki i być w to bardzo mocno zaangażowanym i nikomu o tym nie mówić. A można zbierać te same znaczki może z mniejszym zaangażowaniem, ale udostępniać się szerszej publiczności. Ja się pytam jaka jest różnica i nie będę hipokrytą ukrywając się ze swoimi zainteresowaniami i tak jak powiedziałem są one znane szerszemu gronu.

W internecie wszyscy są szczęśliwi

Jest taki popularny slogan czy też powiedzenie, że w internecie wszyscy są szczęśliwi i trochę w tym prawdy jest albo nawet bardzo dużo a w poniższym materiale wideo ja ukazuję swoje prawdziwe oblicze.

W materiale tym nie mówię o tym, że jestem nieszczęśliwy. Chciałem tylko powiedzieć, że w internecie WYGLĄDAMY na szczęśliwych 🙂

Czytałem i pamiętam z przeszłości

Kiedyś te słowa czytałem kiedy chodziłem do szkoły podstawowej. A dzisiaj po tylu latach tym bardziej zauważam, że się one spełniają. Zawsze byłem o tym przekonany i rozmawiałem o tym z innymi, ale nikt mi specjalnie nie wierzył, że słowa które przytaczam mogą mieć swoje spełnienie w teraźniejszości, ale dzisiaj w XXI wieku, w 2020 roku mam nadzieję, że ktoś się przynajmniej nad nimi zastanowi.

Co ja dzisiaj dotykałem?

Ostatnio włączyło mi się takie myślenie po przejściu jakiegoś odcinka drogi na przykład z domu do pracy i z pracy do domu : co ja dzisiaj dotykałem? Mam nadzieję, że jest to tylko takie rozsądne myślenie a nie przejazd początku obsesji. Żniwo koronawirusa w Polsce jest coraz większe i nie ma co się dziwić, że człowiek musi zmienić swój sposób działania i myślenia.

Akcja zostań w domu – jak długo i co dalej?

Słuszna jest akcja z hasztagiem zostań w domu, czyli #zostanwdomu. W tym czasie jedni z chęcią odpoczywają, nudzą się, cieszą się, ale to wszystko do czasu. Bo prędzej czy później trzeba z domu wyjść i zarabiać na swoje utrzymanie, gdyż do tego czasu skończą się nam zapasy jedzenia, zapasy pieniężne, ruszą szkoły, zakłady pracy – tutaj trzeba szybko pracę znaleźć. Zatem… W tej chwili może jest nam wygodnie, ale za chwilę będzie więcej stresów i nerwów. Na koniec krótko : przed nami trudniejsze czasy – będzie bieda.

Ukryty hejt

Podejmę się szybkiego tylko dotknięcia delikatnego tematu jakim jest hejt wobec na przykład osób o innym kolorze skóry czy o innym języku czy o czymkolwiek innym.

Wydaje mi się, że w polskim, ale pewnie i nie tylko polskim społeczeństwie jest ukryty hejt, ukryta nienawiść i wrogość albo niechęć do osób innych niż my sami. Gdzie to widać i dlaczego jest to ukryte? Widać to chociażby w mediach społecznościowych, po hasłach jakie wypisujemy, po tym co rysujemy, jakie obrazy, jakie gesty, jakie materiały firmowe zamieszczamy. Skąd to się bierze? Odpowiedź jest bardzo prosta – z wychowania człowieka. Dlatego, że ludzie młodzi nie są odpowiednio wychowywani przez nas dorosłych i dojrzałych rodziców.

Więcej autobusów, to więcej miejsc do siedzenia

Rozporządzenie po konferencji premiera Morawieckiego szybko wchodzi w życie, a od dzisiaj jest zakaz spotykania się w miejscach publicznych w grupie powyżej dwóch osób a w komunikacji miejskiej liczba miejsc ma być wystarczająca, aby siedzieć co drugie miejsce koło siebie albo żeby liczba w pojeździe nie była większa niż połowa. W związku z tym jeździ zdwojona liczba linii. Dziś podjechały dwa autobusy tego samego numeru. BRAWO!

To niektóre zaostrzenia, które wchodzą od dziś.

Środkowy palec na znak czego?

Tak się nad tym, dlaczego środkowy palec a właściwie jego pokazanie go komuś, jest czymś złym, czymś wulgarnym i jednak świadczącym mimo najstarszych motywów czymś wulgarnym. Do rewelacyjnych wniosków nie doszedłem, bo tak samo jak pokazanie komuś wyciągniętego z dłoni kciuka jest czymś dobrym, czymś świadczącym o tym, że jest okej, jest dobrze, tak samo ten środkowy palec jest czymś wulgarnym i tyle. Czyli jest to oczywiście kwestia umowna, ale to my wybieramy co chcemy pokazać i jeśli wykonujemy w rezultacie wyborów, to dajemy też tym wyborem opinie o sobie.

W dobie, gdzie młodzi walczą z hejtem, to trzeba zapytać się, czy pokazanie tego środkowego palca jest wyrazem walki z hejtem?

Pustki w sklepach jak nigdy

Pustki w dużych sklepach jak nigdy i oczywiście nałożone ograniczenia w wyniku stanu epidemiologicznego w Polsce. Ograniczeń oczywiście dużo i cały czas przybywają, ale kiedy zapytałam panią przy kasie, czy klawiatura z czytnika do wpisywania pinu jest wyczyszczona odpowiedziała, że nie jest.

A teraz tutaj krótkie video Tutaj zobaczysz

Za linie proszę… Gdzie gołymi rękami…

Koronawirus spowodował jak dla mnie to, że komuna wróciła. A widać to chociażby w sklepach, w których ekspedientki głośnym i donośnym głosem mówiły do klientów, aby stosowali się do zaleceń sklepu. A jakie to zlecenia? Taśma na podłodze, której nie można przekraczać, taśma przy kasie, 3 kg mięsa za jednym razem, odstęp między ludźmi 1 – 1,5 metra…

A przecież z ludźmi mijamy się na ulicy, jesteśmy z nimi w środkach komunikacji miejskiej a nawet jedziemy wspólną windą, gdzie wszędzie odległość jest poniżej półtorej albo jednego metra.

Ta sama pani, która przestrzega zasad higieny w sklepie albo w piekarni dotyka swoimi rękami, które ma oczywiście w rękawicach pieniądze a potem bierze czyjś towar i kasuje, potem bierze pieniądze a potem znowu bierze czyjś towar i przesuwa go po czytniku do skanowania kodu kreskowego… i weź ty człowieku unikaj zarażenia się albo zarażenia kogoś.

W małym sklepie maksymalnie 5 osób

W trakcie trwania stanu epidemiologicznego daje się zauważyć różne działania punktów usługowych i handlowych i na przykład obecnie w Gdańsku w niektórych w sklepach z pieczywem może przebywać maksymalnie dwie osoby a w sklepach spożywczych maksymalnie 5 osób. No i tak się zastanawiam nad tym, bo przecież w autobusach i tramwajach czy szybkiej kolei miejskiej w Trójmieście nie dojdzie do tego, że w tych środkach będzie mogło też poruszać się maksymalnie na przykład 10 osób. To samo dotyczy hipermarketów.

Oczywiście, że wszystko to zmierza do tego, żeby zminimalizować ryzyko przestrzenianie się koronawirusa, ale chyba prędzej czy później jeśli sytuacja się nie zmieni, to idzie do tego, że zakłady pracy będą pozamykane w całym kraju i wtedy będzie to miało jakiś sens, bo na tą chwilę zakłady pracy normalnie funkcjonują (część pracowników poszła na urlop) i tylko punkty z dostępem do żywności wprowadziły ograniczenia.

W biegu – czyli życie moje